Facebook'a nie trzeba już chyba nikomu przedstawiać. Każdy wie do czego służy i jeżeli kogoś na nim nie ma, to można śmiało rzec, że nie istnieje. Bo teraz każdy ma konto na facebook'u i to już nikogo nie dziwi. Dziwi natomiast fakt, jeżeli kogoś tam jeszcze nie ma. Zastanawiam się po co to komu. Czy służy tylko do komunikowania, czy do zbierania znajomych i zaglądania do ich życia, bo "może komuś jednak wiedzie się gorzej ode mnie", czy też po to, aby chwalić się ludziom swoimi osiągnięciami, mężami/żonami, dziećmi. Facebook potrafi być jak nałóg, to straszny złodziej czasu-można tak wnioskować patrząc na zainteresowanie jakim się cieszy. Siedzi się w sieci śledząc życie znajomych, a potem narzeka się, że czasu na spotkania z realnymi ludźmi po prostu się nie ma. Bo przecież trzeba być na bieżąco ze zmianami statusu z "wolny" na "w związku/zaręczony/w związku małżeńskim" czy z "w związku" na "to skomplikowane", a to sporo czasu zajmuje. Pytam po co to wszystko? Po co pisać co godzinę o tym, co się aktualnie robi. Szczerze mówiąc mało interesuje mnie, że ktoś w tej chwili pije 3 piwo (ale widocznie to powód do wielkiej dumy) albo robi sałatkę z rukoli z krewetkami i czymśtam jeszcze. Czy to wszystko to objaw braku zainteresowania ze strony otoczenia i lekarstwo na samotność? Nie wiem. Dziwne rzeczy się tam dzieją. Ale to tylko moja subiektywna refleksja.
A to warto przeczytać zanim się na dobre wsiąknie w facebook'a.
Jak facebook zniszczył moje życie