czwartek, 24 listopada 2011

Orzeł wylądował

Orzeł szczęśliwie wylądował. Na szczęście, bo w głowie mi się nie mieści, że w ogóle kazali mu gdzieś lecieć. A właściwie to spadać. A skąd? Z piersi naszych piłkarzy, którzy może nie graja tak, jakbyśmy sobie tego wszyscy życzyli, ale jakoś tam kontynuują tradycję. Jak to koszulki bez polskiego orzełka-naszej dumy, symbolu patriotyzmu, naszej historii? Jacy nasi piłkarze są to są, ale niejednokrotnie powtarzali, że gra z Białym Orłem na piersi to wielki zaszczyt i marzenie, wielkie zobowiązanie, ale też i dodatkowa motywacja. To właśnie on, polski orzełek, wywołuje takie uczucie, które ciężko określić i zlokalizować jego źródło-jakiś ścisk w gardle, ukradkowa łza, skurcz mięśni. Jednym słowem wywołuje dumę, chlubę z tego, że jest się Polakiem co w ostatnich czasach jest już rzadkością. Nie rozumiem więc po co zmieniać coś, co do tej pory było dobre i już utarło się w świadomości Polaków i po prostu tak ma być. Uważam dodatkowo, że "nowy orzeł", czyli nowy projekt był profanacją czegoś, co kształtowało się w Polsce przez wieki, co było umieszczane na chorągwiach, sztandarach i brało udział w walce o istnienie państwa. Ten nowy nie-do-orła-podobny orzeł był obrazą moich uczuć patriotycznych i sympatii do sportu. Mam nadzieję, że hymnu śpiewanego na początku meczu też nie zechcą zmieniać... Na szczęście Orzeł nie  poddał się i wylądował jak Wrona.

Powrót orła