Blog poświęcony szerokiej tematyce powiązanej z mediami, newsami, nowinkami szeroko rozumianej kulktury popularnej. Główne zainteresowania to także marketing na facebooku, social media, a także sport, wydarzenia kulturalne, muzyka popularna.
piątek, 25 listopada 2011
Nietypowy sposób na rozwód
Dawno nie słyszałam większej głupoty. A właściwie to nie widziałam. Już chyba nic mnie w tym świecie nie zdziwi. No bo jak inaczej nazwać to, że jeden ze sklepów jubilerskich w dużym mieście na południu Polski krzyczy z witryny napisem "obrączki antyrozwodowe". Ja rozumiem, że Polacy teraz regularnie się rozwodzą, wręcz stało się to bardzo modne, ale czy polski naród jest aż tak ciemny i potrafi uwierzyć w to, że uniknięcie rozwodu można całkowicie powierzyć obrączkom? Nie sądzę. Czy ktoś potrafi uzależnić swoje życie od kawałka złota, symbolu, przedmiotu, które wartość sentymentalną oczywiście posiada, ale na pewno nie ma magicznej mocy? Czy właściciele firm i sklepów naprawdę nie mają lepszych pomysłów na zdobycie klienta jak wytrzaśnięte z kosmosu hasła marketingowe, które zamiast zachęcać dają wręcz odwrotny efekt? Bo mnie ten napis najpierw śmieszył, by za chwilę zmusić do refleksji nad ludzkim wszędobylskim strachem przed odpowiedzialnością. Na małżeństwach się jeszcze dobrze nie znam, ale wydaje mi się, że te udane zawdzięczają to życiowe szczęście sobie samym, a nie obrączkom antyrozwodowym. Nie wiem, może są ludzie na tyle niedojrzali i naiwni, że łykają te głodne kawałki, wierząc, że ktoś weźmie odpowiedzialność za ich wspólne życie z drugim człowiekiem.Gdyby to faktycznie działało, żyłoby się dużo łatwiej i ludzie mniej by się krzywdzili. Ale niestety sedno tkwi w czymś innym, czego nauczyć się jest naprawdę ciężko, więc łatwo się odpuszcza. I stąd ta wielka liczba rozwodów, smutnych dzieci, bo po co się starać, po co myśleć, skoro można pójść po linii najmniejszego oporu i zwyczajnie zwiać. Czekam jeszcze na przykład na kolczyki antyrakowe albo coś równie absurdalnego. Już chyba nic mnie nie zdziwi.
